Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

***

czwartek, 24 kwietnia 2008 1:04

Tydzień temu zbieraliśmy się do spania albo kończyliśmy rozmowy wcześniej zaczęte, choć i tak nie wszystkie. Ale o samym zjeździe będzie jednak dopiero za dnia. Jutro o ósmej otworzą się drzwi auli, gdzie niegdyś sekratarz KW raczył zasiadać, więc trzeba się w końcu położyć o jakiejś zbliżonej do ludzkiej porze.

Lubię powieści Marka Krajewskiego. Choć o dżumie w Breslau miało być wcześniej musi ona poczekać na swoją kolejkę, podobnie jak aleja samobójców. Ostatnią skończyłam dzisiaj. Mam ciągle wrażenie, że historykiem jestem nie do końca. Poetą się z kolei bywa a ja dawno chyba przestałam bywać, choć tego mi brakuje. Jaki więc to jest świat? Zawieszenia między nauką a wzruszeniem, które pewnie by zabiły studia polonistyczne, gdybym się na takowe JEDNAK wybrała...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pomarańczowa inaczej

czwartek, 03 kwietnia 2008 21:11

Nigdy nie byłam wielką fanką sportu. Owszem, zdarzały się wyjątki dla Turnieju Czterech Skoczni (i to na długo przed triumfami Małysza), łyżwiarstwa figurowego czy turnieju Masters w snookerze. Przypomina mi się olimpiada w Turynie w 2006 r i finał par sportowych. Jechali Chińczycy albo Japończycy, jedni z faworytów, wszystko szło dobrze do  momentu jakiegoś skomplikowanego skoku, którego nie ustała partnerka. Mogłam sobie tylko wyobrazić ból jaki czuła, ten fizyczny, po upadku na kolano i kości pachwiny. Zdawać by się mogło, że za chwilę zejdą z tafli i już na nią nie powrócą. Wrócili. Dokończyli program i niedługo później odebrali srebrny albo brązowy medal. Nie pamiętam, ale tu nie chodzi o kolor. MŚ są co roku, a podium olimpijskie co cztery lata.

Nikt nie pomyślał kilka lat temu, że w Paryżu zgaśnie znicz olimpijski, ani, że będą nam rozdawać pomarańczowe znaki solidarności z Tybetem. Sportowcy chyba przede wszystkim o tym nie pomyśleli. Nakłania się ich do bojkotu najlepiej na samym rozpoczęciu, ale czy ktoś sam odważy się wyjść na stadion i krzyczeć "Wolny Tybet"? Może jeszcze "Wolna Czeczenia" i "Wolna Ukraina" bo tak było kilka dni temu pod domem Koziołków.

Kiedyś byłam tam na wiecu gdy trwała pomarańczowa rewolucja. Tylko, że było nas wtedy tyle, że stało się w ścisku.

Dzisiaj przypomina się wszystkim o problemie, który istnieje od prawie 60-ciu lat. To, że ktoś pokrzyczy pod tymi Koziołkami albo wyduka coś z kartki niestety nie pomoże Tybetowi. "Zbojkotuj", "nie jedź", "otwarcie zaprotestuj" łatwo powiedzieć. Tylko, kto wtedy będzie mógł się podnosić z lodowiska i jechać dalej, po wygraną z samym sobą?

Może dla Chin niech będzie ten okres okazją do powortu do idei święta sportu i odłożenia broni? Może to będzię jakiś krok, większy niż z uczelni do rynku... 

komentarze (3) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 9777