Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dyplom za bilet

piątek, 06 listopada 2009 15:46
Po przebojach z bibliotekami, których na oczy nie widzialam, w końcu zanioslam wymiętoloną kartę do dziekanatu. Pani wyciągnęla grubą kopertę a z niej wypadlo wszystko co dotyczylo moich ostatnich pięciu lat, a przynajmniej ich naukowego aspektu. No i tak podawala mi wszystko po kolei co mialo do mnie wrócić lub być mi dane na zawsze i na pamiątkę. Ja uniwersyteckiemu archiwum podarowalam legitymację (brzydkie te nowe i nawet się nie nadają do bankomatu...:p ), wymiętoloną karte pelną pieczątek i książeczkę zdrowia i... bilet tramwajowy, który przedarl się w w torebce do rzeczonej książeczki i wylądowal w niej na biurku pani z dziekanatu. Nie zdążylam wspomnieć o tym pani, ale to nieszkodzi. Gdy to ktoś znajdzie w archiwum za kilkadziesiąt lat, koledzy po fachu będą się zastanawiać: wylączyć do zbioru rzeczy różnych (którego nie wolno nazywać Varia), brakować czy może zostawićtam gdzie jest? ....
A potem już tylko bylo: Proszę, to wszystko. Z naciskiem na wszystko i z nutką końca w glosie. I milo jak nigdy, choć nigdy nie bylo niemilo. Po chwili do pani obok trafil odpis, która stwierdzila: potem wszystko Pani oddamy.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Prawie Apple Corps

wtorek, 27 października 2009 21:41
Narodziło się kolejne jabłko. Tym razem toczy się po kuchni. Czasem z rozpędem a czasem spokojnie wędruje, czekając aż potrawy będą gotowe. Wymaga ulepszeń (jak wszystkie jabłka co by nie mówić... może to kiedys nastąpi, niestety jestem komputerowym laikiem...) ale mam nadzieję, że dzięki niemu nie zapomnę przepisów, a i szanowni Goście coś znajdą tam dla siebie...
Smacznego;)

komentarze (2) | dodaj komentarz

nihil novi, choc możnaby się zastanowić

czwartek, 22 października 2009 17:02
Pojawil się nowy link - piękna strona poświęcona polskiej, romańskiej architekturze. Mialam kiedyś przyjemność z autorem romawiać i dostalam nawet dedykację pod wierszem. Dawno to bylo i daleko bo w Rzeszowie. Pewnie już nie jesteśmy idealistami, aczkolwiek zawsze mu kibicowalam, bo pięknie pisal.

Nihil novi jakoś latwo się zapamiętuje. Dwie piątki, zero i jedynka. Szkoda, że inne przywileje tak nie "wchodzą". Dziwnie się pewne sprawy zmieniają. Strony się odwracają, zmieniają się dobrze znane pokoje, bo perspektywa okna zamienia się z drzwiami. Odpowiedzi na pytanie nie ma.

Patrzę na pewną ukadankę. Przez cale lata staralam się zrozumieć, jak mogla istnieć, od pewnego czasu zastanawiam się jak to się stalo, że się rozpadla. Na cztery. Wszyscy wszystko widzieli (podobno) ale dla mnie, jako że okres wcześniejszy niż rok '85 zawsze będzie mi obcy, pewne rzeczy i tak byly tajemnicą. I mimo, że mam do niej coraz bliżej jednak ukladam na nowo, slucham i utwierdzam się w przkowaniu, że rzadne przebieranki i naśladowanki nie pomogą.

Jest po piątej a ja siedzę w biurze... ble

komentarze (0) | dodaj komentarz

***

piątek, 02 października 2009 20:25

Mam dziwne poczucie, że w naszym kraju na wiele rzeczy znajdowano pieniądze, np. na nowe urzędy albo nieudane inwestycje, ale sprawę leków jakoś ciągle odkładano dalej. Pal licho Lantusa, którego obiecano refundować. Mnóstwo innych fiolek z lodówki jest za kilka złotych. Leki na stwardnienie rozsiane są wszystkie drogie. Potem się dziwimy lub oburzamy, że porównuje się nas do Białorusi. Albo ciągle się mówi, że jesteśmy za biedni. Tylko, że przed kryzysem też tak mówiono.

Dziwny był ten tydzień. Zwłaszcza zawodowo. Słowa o stabilności i niewiadomej. Zobaczymy, gdy spojrzy się do przodu i pójdzie przed siebie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Królowie, groby, idealiści

wtorek, 15 września 2009 17:51
Jean Raspail pisze książki, które zaskakują ilością faktów i wskazują na zgłębienie tematu przez autora. Raspail wydaje się być idealistą i... monarchistą, który tęskni za Francją królów arcychrześcijańskich. Może się to podobać lub nie, ale przy całej krytyce jakiej poddaje otaczający świat, który wyzbył się dawnych wartości, przyznać trzeba, że nie robi tego w sposób nachalny. W książce "Sire" czuć raczej żal, że rewolucjoniści zdewastowali groby w Saint-Denis, że współczesna Francja nie szanuje pewnego dziedzictwa a ludzie nie szanują siebie nawzajem. I jest to wreszcie sen o jasnowłosym, dobrym, młodym królu, który nie potrzebuje zbytku ani blichtru, nie jest zepsuty, nie pragnie posiadania, chce jedynie darzyć miłością swój kraj i poddanych. Naiwna to wizja, piękna i smutna zarazem. Ale jest to wyraz jakiejś tęsknoty za obecnością idei w ogóle. I to czuć w "Pierścieniu rybaka" i w "Sire". Mimo całego idealizmu nie jest to li tylko piękna wizja. Autor uprawia swego rodzaju historiografię, opisując odległe wydarzenia. Wyciąga to co może zaciekawić i jeśli ktoś po lekturze zainteresuje się historią, porzucając jednak sny o jasnowłosych książętach, to chyba dobrze... Jest to mimo wielu zastrzeżenień pisarstwo, które przechodzi obok taniej sensacji, pewną sensacją jednak pozostając.

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 21 listopada 2009

Licznik odwiedzin: 8992